Interia próbuje odebrać Google kawałek rynku Interia do spółki z siecią reklamową ArboMedia wprowadza AdSearch - system do tworzenia kampanii reklamowych... >>
Wiadomosci / s Robert Draba: Premier powołał szefów dwóch służb bez opinii prezydenta
Premier powołał szefów dwóch służb bez opinii prezydenta - potwierdza wiceszef prezydenckiej kancelarii Robert Draba. Chodzi o Krzysztofa Bondaryka, który został szefem ABW oraz Macieja Hunię, który kieruje wywiadem wojskowym. O tym, że przed powołaniem szefów służb premier powinien zasięgnąć opinii prezydenta napisał w piątek "Newsweek" na swoich stronach internetowych. Prezydencki minister Robert Draba, który jest teraz z Lechem Kaczyńskim w stolicy Gruzji potwierdził, że na początku stycznia do prezydenckiej kancelarii wpłynęły dwa wnioski od premiera. "W jednym przypadku prezydent wysłał do premiera list z pytaniami dotyczącymi osoby, która ma zająć takie stanowisko. W drugim przypadku prezydent takiej opinii nie przygotował. Powołanie szefów służb bez opinii prezydenta jest przedwczesne. Nie jest to niezgodne z prawem, ale myślę, że jest to naruszenie dobrego obyczaju politycznego" - stwierdził Robert Draba. Politycy Platformy Obywatelskiej odpowiadają, że stało się tak dlatego, że prezydent mógłby chcieć przeciągać wydanie opinii. Z kolei Kancelaria Premiera podała, że powołanie szefów służb było skonsultowane z Rządowym Centrum Legislacji i nie doszło tutaj do naruszenia prawa.
Przedstawiciele Platformy Obywatelskiej i Kancelarii Prezydenta spierają się o to, kto był źródłem medialnego przecieku stenogramów z posiedzenia Rady Gabinetowej, w ubiegłym tygodniu. Prezydencki minister Michał Kamiński zapewnił, że Kancelaria Prezydenta nie jest źródłem przecieku stenogramów z posiedzenia ostatniej Rady Gabinetowej. Kamiński podkreśla, że nie tylko prezydent dysponował nagraniami z posiedzenia Rady. Jak przekonuje stenogram i kasety od czwartku znajdują się w rękach Kancelarii Premiera, a publikacja, podkreśla minister, miała miejsce w sobotę. Zdaniem Kamińskiego Pałac Prezydencki nie jest więc stroną, w którą należy kierować pytania o los stenogramu. Michał Kamiński uważa także, iż sama treść nagrań z Rady Gabinetowej pokazuje nieprzygotowanie strony rządowej do rozmów o reformie służby zdrowia. Jak mówi lektura stenogramów napełnia go smutkiem, bo - jak tłumaczy - ujawniona treść rozmów nie tylko pokazuje niestandardowe i nieeleganckie zachowanie rządu wobec prezydenta, ale przede wszystkim brak kompetencji Rady Ministrów w tej dziedzinie. Michał Kamiński powiedział, że kłamstwem są opinie członków rządu, iż z winy prezydenta Rada Gabinetowa skończyła się nagle. Zwrócił on uwagę na to, że w stenogramie można przeczytać długie końcowe przemówienie prezydenta w którym podziękował on uczestnikom za udział oraz życzliwie pożegnał się z uczestnikami. Z nagrania posiedzenia Rady Gabinetowej opublikowanego na stronach Kancelarii Premiera wynika również, że prezydent Lech Kaczyński powiedział do minister Ewy Kopacz: "To nie wiec, to Rada Gabinetowa". Według Michała Kamińskiego taki zwrot nie jest niekulturalny. Kamiński tłumaczy, że w sytuacji, gdy minister zdrowia używała stwierdzeń kolokwialnych i zamiast merytorycznie rozmawiać, posługiwała się hasłami, prezydent ma prawo zwrócić jej uwagę. Tymczasem Jarosław Gowin z PO wskazuje, że to otoczenie prezydenta było źródłem przecieku stenogramów. Poseł Platformy Obywatelskiej uważa, że wynika to z treści przecieku, który przedstawia rząd Donalda Tuska w niekorzystnym świetle. Jak przekonuje porównując opublikowane wczoraj przez " Dziennik" fragmenty z pełną wersją, zamieszczoną wieczorem na stronach Kancelarii Premiera, to źródło przecieku wydaje się oczywiste. Jego zdaniem fragmenty, jakie opublikował "Dziennik", spreparowano na potrzeby mediów. Według Gowina - chodziło o to, by dowieść rzekomej niekompetencji i nieprzygotowania rządu do rozmów. Poseł Gowin podkreśla, że współpracownicy premiera nie publikowaliby takiej wersji stenogramów, która jest dla niego niekorzystna. Jak mówi oznaczałoby to, że w Kancelarii pracują sabotażyści, którym zależy na kompromitowaniu premiera. Według polityka PO widać, że manipulacji w stenogramach dokonały osoby, którym zależy na osłabieniu autorytetu szefa rządu. Część stenogramu z posiedzenia Rady Gabinetowej ujawnił wczoraj, jako pierwszy, "Dziennik". Napisał, że Rada Gabinetowa była chaotyczne. Po publikacji prasowej Kancelaria Premiera zdecydowała się umieścić, na swojej stronie internetowej, całość nagrań.
Traktat z Lizbony różni się tylko niewiele od odrzuconej Konstytucji Unii Europejskiej - uznała Komisja Spraw Zagranicznych Izby Gmin w specjalnym raporcie przedłożonym posłom. Jutro, brytyjski parlament rozpoczyna debatę nad ratyfikacją lizbońskiego traktatu. Członkowie komisji parlamentarnej jako przykład podali fragment poświęcony polityce zagranicznej Unii Europejskiej. W stosunku do odrzuconej konstytucji w traktacie lizbońskim wprowadzono tylko dwie kosmetyczne poprawki. Jedna nie ma charakteru wiążącego, a druga jest zmianą tytułu urzędnika kierującego unijnymi sprawami zagranicznymi. W konstytucji mowa jest o ministrze spraw zagranicznych, natomiast w Traktacie z Lizbony o wysokim przedstawicielu do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Raport komisji krytykuje rząd za świadome pomniejszanie roli traktatu oraz znaczenia projektowanych w nim instytucji unijnych i przypomina, że rządząca Partii Pracy obiecała przeprowadzić referendum w sprawie Konstytucji Unii Europejskiej. W reakcji na raport, brytyjski minister spraw zagranicznych David Miliband powtórzył rządową tezę, że referendum nie jest potrzebne, gdyż traktat z Lizbony to nie konstytucja i do jego ratyfikacji wystarczy decyzja parlamentu. Jutro w Izbie Gmin rozpoczyna się debata parlamentarna w sprawie traktatu i zapowiada się ona burzliwie.
Prezydent Lech Kaczyński wyraził zadowolenie z deklaracji rosyjskiego ministra spraw zagranicznych o gotowości normalizacji stosunków z Gruzją. Siergiej Ławrow przewodniczył rosyjskiej delegacji, która przyjechała do stolicy Gruzji na inaugurację prezydentury Micheila Saakaszwili. Lech Kaczyński, który także przebywa w Tiblilsi powiedział, że cieszy się, że minister Ławrow był obecny w gruzińskiej stolicy. Siergiej Ławrow po uroczystościach spotkał się zarówno z Saakaszwilim, jak i z liderami gruzińskiej opozycji. W rozmowie z dziennikarzami zasugerował, że jest duża szansa na odwilż w napiętych dotąd rosyjsko-gruzińskich stosunkach. "Usłyszeliśmy zdanie zarówno władzy jak i opozycji w kwestii normalizacji naszych stosunków. Potwierdziliśmy naszą gotowość do tego. Oczywiście za słowami powinny pójść konkretne ruchy. My jesteśmy do tego gotowi i mamy nadzieję, że gotowi są też Gruzini" - powiedział szef rosyjskiej dyplomacji. Wcześniej podobne deklaracje składał zaprzysiężony dzisiaj na prezydenta Micheil Saakaszwili. Kilka dni po przeprowadzonych 5 stycznia wyborach w kilku wywiadach telewizyjnych Saakaszwili stwierdził, że liczy na nowe otwarcie w stosunkach z Rosją. Rosyjsko-gruziński kryzys trwa od czterech lat. W tym czasie wielokrotnie dochodziło do incydentów dyplomatycznych, a Rosja wprowadziła embargo na import gruzińskich win. Gruzja oskarża Rosję o wspieranie dwóch separatystycznych republik - Abchazji i Południowej Osetii.
s Radsław Sikorski odwiedzi Moskwę Do Moskwy przybędzie około18 polski minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Oficjalny program wizyty rozpocznie się...